Autor: A.Mason | wtorek, 03 Kwiecień 2012 - 17:30
Kategoria: Zwykłe wpisy

Swego czasu na blogu wspomniałem o przepisie, wg którego bloki reklamowe nie mogłyby przekraczać swoją głośnością reszty programu…

No dobrze, pomyślałem sobie dzisiaj, a co z filmami niemymi? Czy wtedy reklamy nie powinny iść w eter bez dźwięku?

 



Autor: A.Mason | niedziela, 04 Marzec 2012 - 1:32
Kategoria: Zwykłe wpisy

Jest coś, co mnie nieustannie zadziwia w naszej rzeczywistości – wszechobecna hipokryzja i poziom jej akceptacji. Mam wrażenie, że jako społeczeństwo jesteśmy czasem tak łatwo robieni w bambuko, że już łatwiej się nie da. Łykamy to wszystko, i choć czasem widać jakiś drobny przejaw odporu, to w ogólnym rozrachunku trudno nazwać nas inaczej niż zwyczajnymi frajerami. W jajo robią nas politycy, księża (szczególnie taki jeden), telewizja, prasa i chyba nawet radio (chyba, bo słucham go zbyt rzadko). Patrząc na to, co dzieje się na forach internetowych wychodzi, że oszukujemy nawet sami siebie.

Zastanawia mnie, jak to możliwe, że goście, którzy zaraz po tym, jak zdobędą jakieś zaufanie, zaczynają wykręcać takie numery, że się w głowie nie mieści. Uskuteczniają tak totalną destrukcję, że nawet kompletny jełop orientuje się, że coś jest nie tak. I później tacy ludzie, dopóki mogą, kłamią patrząc nam prosto w oczy i w myśl zasady, że jeśli złapią cię za rękę, to mów, że to nie twoja ręka. A jeśli już się wszystko zesra, to wycofują się i ukrywają, by wrócić za jakiś czas, kiedy wyda im się, że nikt ich przewinień już nie pamięta.

Co z nami jest nie tak, że dajemy się takim ludziom tak łatwo zwodzić; że niepodważalne fakty na obłudę tych osobników, tracą jakiekolwiek znaczenie?

Dziś przeczytałem artykuł o tym, że Fakt ukradł zdjęcia "Gazety Wrocławskiej". Współokradziony (redaktor naczelny gazety Arkadiusz Franas) skomentował to tak:

Bez względu na ustalenia jurystów czuję, że ktoś mnie okradł. Ktoś wziął moją i moich dziennikarzy własność bez naszej zgody. Jeśli nawet inni godzą się na zdziczenie obyczajów, to nie znaczy, że "Fakt" może więcej. Nikt nie może.

Nie byłoby w powyższych słowach nic zdrożnego, gdyby nie to, że ukradzione zdjęcia, to były fotografie zrobione przez typowego paparazziego, który wytropił ludzi chcących ukryć się przed "światem". "Złodziej prywatności" ma pretensje o kradzież.

I wiecie co?

Nie to mnie w tym wszystkim tak wkurza.

Nie wkurza mnie nawet to, że ów złodziej krzyczy o "zdziczeniu obyczajów".

Najbardziej w tym wszystkim wkurza mnie to, że z racji wiadomych zainteresowań, przeczytałem artykuł o kradzieży zdjęcia, a następnie wygooglałem i przeglądnąłem artykuły źródłowy i "kradziejski". Zrobiłem więc "wejścia" trzem szmatławcom, dając znak, że te właśnie artykuły wzbudziły moje zainteresowanie.

Oglądalność skacze, dalej więc będziemy dostawać takie gówna.

I czyja to wina?

Wychodzi na to, że moja, i moich trzech kliknięć.

Przepraszam.

 



Autor: A.Mason | środa, 29 Luty 2012 - 0:07
Kategoria: Zwykłe wpisy

Przy okazji premiery nowej wypowiedzi ministrzyni Muchy i różnych komentarzy do tejże (osoby i wypowiedzi), zacząłem się zastanawiać, jak to jest z tym bojowaniem o równouprawnienie? Czy domaganie się żeńskich odpowiedników zawodów, nie prowadzi przypadkiem do przesunięcia nierównowagi w stronę kobiet? Wychodzi mi, że dla feministek ważne nie jest równouprawnienie rzeczywiste, bo domagają się wręcz naznaczania kobiet, które przecież potrafią bardzo dobrze sobie radzić (przynajmniej tak twierdzą feministki).

 



Autor: A.Mason | poniedziałek, 23 Styczeń 2012 - 21:37
Kategoria: Para-Nauka

Stanisław Lem w eseju "Sztuczny rozum" wszedł był w temat szachów, komputerów i ich sztucznej inteligencji w jednym:

Deep Blue sprawić mógł wrażenie na ludzkim przeciwniku, że "błyska w nim", tj. w maszynie, iskra inteligencji, ponieważ "widział dalej" aniżeli ów przeciwnik, to jest, był zdolny do przewidzenia tego, jakie pole dendrytowe w możliwych ramach reguł szachowych tai przyszłość. To istotne – ten zwrot ku przyszłym możliwościom – jest jedną ze składowych inteligencji, ale także może być tylko objawem czysto bezrozumowego instynktu [...] Jasne, że tego rodzaju celowość Deep Blue (wbudowaną przez programistów) mieć musiał, boż inaczej nie grałby po to i tak, by dać Kasparowowi mata.

Zastanawia mnie ciekawostka – Kasparow według Lema mógł zobaczyć przebłysk inteligencji u Deep Blue. Czy wynikałoby zatem, że gdyby przed owym komputerem postawić jakiegoś, bez obrazy, głąba kapuścianego, to ta sama maszyna nagle okazałaby się bardziej inteligentną, a może w ogóle okazałaby się inteligentną sztucznością?

Z drugiej strony najprostszym mechanizmem oceny inteligencji byłoby sprawdzenie, czy maszyna jest w stanie się znudzić czymś (oczywiście bez implementacji takiej opcji przez programistów). W przypadku Deep Blue, komputer powinien by odmówić wtedy gry.

Przy okazji można by bardzo łatwo wtedy sprawdzić płeć owej maszyny; jeśliby ta na pytanie, dlaczego nie chce dalej grać, odpowiedziała "bo tak", sprawa byłaby jasna, mielibyśmy do czynienia inteligencją sztuczną o płci niemęskiej.

 



Autor: A.Mason | poniedziałek, 09 Styczeń 2012 - 0:23
Kategoria: Fantastyka

Dziś odświeżyłem sobie eseje Ondřej’a Neffa będące komentarzami do czeskiej literatury fantastycznej (1981 rok). Najczęściej wśród fantastów spotyka się z próby udowodnienia, że fantastyka nie jest gorsza od głównego nurtu, w przypadku Neffa mamy do czynienia z nieco innym spojrzeniem. Wskazuje on, że w fantastyce naukowej jako wartościowe powinniśmy postrzegać także dzieła kiepskie, ale z dobrym pomysłem.

Dlaczego tak mnie poruszył ten właśnie fragment? Bo w ciągu ostatnich lat przyswoiłem sobie tak totalny misz-masz fantastyczny (od s-f po fantasy i horror), że niemal zapomniałem co to znaczy naukowe podejście do tematu. A przecież regularnie poszukując krótszych tekstów do poczytania w wannie, powracam do esejów Asimova w "Magii i złocie", Jęczmyka w "Trzech końcach historii…" czy Zimniaka w "Jak nie zginie ludzkość"…

 

Ondřej Neff "Něco je jinak"

Albatros, Praha 1981

Tłumaczenie fragmentu powyższej książki, oczywiście, moje:

Komentator science fiction jest bowiem w sytuacji kartografa, który musi wytworzyć własną skalę odległości i odwzorowanie geograficzne. Literatura głównego nurtu posiada dokładny teoretyczny aparat. W literaturze fantastyczno-naukowej dotąd nam tej teorii brakuje. Ale i we świecie nie jest dużo lepiej. Nie istnieją obiektywnie ustanowione normy, nikt nie wypracował "wiodącej teorii", która chociaż nadawałaby ton w świecie s-f. Teoretyków jest oczywiście dużo, ale marnują swój czas na wzajemnych wojenkach.

Może owszem stać się – i rzeczywiście się to często staje – że przeciętny albo mierny autor wpadnie na wyśmienity pomysł, niczym ślepa kura, której trafi się ziarno, wpadnie na genialne "coś innego", ale nie będzie potrafił tego dobrze zrealizować. Z punktu widzenia głównego nurtu, jego dzieło jest kiepskie, ale z punktu widzenia teorii s-f, musimy oceniać je inaczej, sprawiedliwiej, w nawiązaniu do całego gatunku. [...] I dlatego zdradliwym jest oceniać s-f miarą literatury głównego nurtu. Takim podejściem bowiem omijamy ważne pierwiastki, które mogły, albo mogą w przyszłości pojawić się w dziełach innych autorów, udowodniąc wtedy swoją wartość.

S-f jest bowiem do pewnego poziomu kolektywnym dziełem wszystkich autorów gatunku. Nowo odkryte motywy, dzięki którym "obserwacje naukowe" są wytwarzane, stają się społecznym majątkiem, podobnie jak to jest z wszędzie wykorzystywaną "maszyną czasu", wegetatywnym rozmnażaniem ludzi – klonowaniem, telepatią, przestrzenią zerową czyli "międzywymiarem" i tym podobnymi. Liczba współzależności jest ciągle powiększana przez to, że autorami, a i czytelnikami s-f, są ludzie specyficznego typu, których łączy miłość do sztuki i potrzeba intelektualnej spekulacji.

 



Autor: A.Mason | środa, 24 Listopad 2010 - 22:03
Kategoria: Fotografia
filharmonia_wroclawska
Fragment programu Filharmonii wrocławskiej

To nie żart, wrocławska Filharmonia wystawi mój utwór! Naprawdę!

Nie wierzycie?

Myślicie, że „słoń mi na ucho nadepnął” i że to niemożliwe?

No i macie rację!

Niemniej Filharmonia rzeczywiście wystawia mój utwór…

Czyli nie owijając już w bawełnę – zostałem poproszony o zgodę na wykorzystanie mojego zdjęcia do programu Filharmonii. Oczywiście zgodziłem się, bo czemuż by nie? Instytucje kulturalne wspierałem i wspierał będę zawsze, w miarę możliwości oczywiście.

Poza tym przypomniałem sobie, że już od dłuższego czasu wybieram się do Wrocławia na jakiś spektakl… i do ZOO też. I jakoś póki co ukulturalnienie się mi nie wychodzi…

 



Autor: A.Mason | poniedziałek, 22 Listopad 2010 - 17:29
Kategoria: Fantastyka
Jaromir Nohavica
Jaromir Nohavica

Jest to jedna z najbardziej fantastycznych piosenek Nohavicy, i oczywiście moja ulubiona. Jakże byłem wściekły, kiedy na koncercie przy okazji cieszyńskiego Triconu, Nohavica o tym utworze „zapomniał” i nie zaśpiewał go…

Oczywiście tłumaczenie jest moje ;-D

 

 

Rakiety

 

Chcesz li miłości do mnie,

przyjść dopiero jutro,

być może będzie już za późno.

Jestem tylko zbiorem kości,

i grupą białek,

a najeżone rakiety,

mierzą prosto,

w mój brzuch,

a także w moją głowę.

 

Lepiej więc przyjdź już dziś,

niech razem doczekamy jutra.

I podziel się sobą ze mną,

nim przyleci jakiś,

kosmita z gazety,

i zacznie zliczać ofiary i krople,

krwi niczym owoce jarzębiny.

I napisze o tym newsa.

 

A potem na stronie tytułowej,

Kosmicznego Kuriera,

wyjdą reportaże,

o tym jak Ziemia umiera.

Generalskie sznury,

ambasadorów frak,

ekskluzywne zdjęcia,

rozbłyskanych rakiet,

z różnymi emblematami,

Tak, to będzie super news:

Ziemia zrównana ze ziemią,

jako bonus dołączona mapa.

 

Wrzucono mnie w życie,

bez pytania,

i bez pytania,

będę znów wyrzucony.

Tak więc proszę o jedyną,

małą przysługę,

nie twierdźcie mi prosto w oczy,

że robicie to zgodnie z moją wolą,

że to wszystko jest i mym życzeniem.

 

Świat jest żuczkiem gnojownikiem,

który swoją kulkę toczy,

jak w hipnozie.

I pięknie do kołeczka, w kółko,

i pięknie po okręgu,

aż się mu w głowie zakręci.

Po czym wykopie sobie w ziemi dołek,

niby, że w nim przeżyje to bombardowanie.

 

A potem na stronie tytułowej,

Kosmicznego Kuriera,

wyjdą reportaże,

o tym jak Ziemia umiera.

Generalskie sznury,

ambasadorów frak,

ekskluzywne zdjęcia,

rozbłyskanych rakiet,

z różnymi emblematami,

Tak, to będzie super news:

Ziemia zrównana ze ziemią,

jako bonus dołączona mapa.

 

Zamierzasz li miłości do mnie,

przyjść dopiero jutro,

może być już za późno.

Nikt nas nie słucha,

więc posłuchajmy siebie,

jak nasze serca biją,

jeszcze chwilę, jeszcze moment,

jeszcze sekundę,

ach, tutaj na Ziemi.

 

Więc lepiej przyjdź już dziś,

byśmy razem doczekali jutra,

i podziel się sobą ze mną.

Czuję, że nie będę się bał,

kiedy będę leżał obok ciebie.

Takich nas znajdą za milion lat,

goście z kosmosu,

i przykryją kamieniami.

 

A potem na stronie tytułowej,

Kosmicznego Kuriera,

wyjdą reportaże,

o tym jak Ziemia umiera.

Generalskie sznury,

ambasadorów frak,

ekskluzywne zdjęcia,

rozbłyskanych rakiet,

z różnymi emblematami,

Tak, to będzie super news:

Ziemia zrównana ze ziemią,

jako bonus dołączona mapa.

 

Mogiły, mogiły kamieni,

wszystko w milczeniu przykryją,

i miliardy Romeów,

i miliardy Julii.

 

 

 

 

czytaj dalej »


Autor: A.Mason | czwartek, 01 Lipiec 2010 - 17:50
Kategoria: Fantastyka, Fotografia

Są sprawy smutne i wesołe. Generalnie lubię marudzić, ale jak jest wesoło, też mi to nie przeszkadza. Swego czasu obraziłem się na „Nową Fantastykę”, obraziłem się tak bardzo, że zapowiedziałem, że już tego czasopisma nie będę kupował. Smutna sprawa, bo na tym piśmie się wychowałem i ogromnie je ceniłem. Moje uwielbienie po pewnym czasie zmieniło się w sentyment. Sentyment ów odczuwałem przez kilka lat, by po kolejnej aferze z udziałem Konrada Lewandowskiego i redakcji NF (nota bene, z forum NF uciekła wtedy spora ilość cennych ludzi), sentyment przekształcił się w żal.

Teraz czas na wesołą nowinę – w ostatnim numerze do czasopisma dołączono książkę Paula Andersona „Stanie się czas”. Mimo złożonych obietnic nie byłem w stanie powstrzymać się przed kupieniem gazety.

Życie potrafi jednak płatać figle i bywa okropnie złośliwe, takie też było w momencie, kiedy przyszedłszy do domu zabrałem się do przeglądania czasopisma. Najbardziej zaciekawił mnie artykuł o czeskiej fantastyce. Jakież było moje zdziwienie, kiedy zobaczyłem tam zdjęcie Miroslava Žambocha… Nie muszę chyba dodawać, że fotografia była mojego autorstwa, a opublikowana została bez mojej zgody…

Nie wkurzyłoby mnie to, gdyby nie fakt, że ktoś, kto wykorzystał moją fotografię w artykule, najprawdopodobniej zrobił to świadomie i trudno nazwać to inaczej niż kradzieżą. Zdjęcie jest ogólnodostępne w internecie i bardzo łatwe do wyszukania poprzez Google. Co ważniejsze, na niemal wszystkich swoich zdjęciach nadrukowuję podpis autorski. W artykule w NF został on wycięty (rozumiem, względy edytorskie), co gorsza zdjęcie zostało wyretuszowane i nigdzie nie znalazłem informacji, kto jest jego autorem. Przykre, ale prawdziwe…

Ot złośliwość losu i znak, że ze skrewioną przez przewodasowstwo „Nową Fantastyką” powinienem skończyć raz na zawsze.

 

 


Fragment artykułu z moim zdjęciem


_IMGP4982.JPG
Oryginał zdjęcia




Autor: A.Mason | wtorek, 29 Czerwiec 2010 - 17:43
Kategoria: Fantastyka

Przypuszczam, że było to spotkanie przy okazji otwarcia wrocławskiej Księgarni z Fantastyką.

Plik ma 13 MB, a całość trwa ponad 30 minut (ściągnij plik).



Autor: A.Mason | wtorek, 15 Czerwiec 2010 - 17:35
Kategoria: Zwykłe wpisy

Od kilku dni zerkam sobie na stronach www na relacje debat politycznych oraz mecze Mistrzostw Piłki Nożnej w RPA. Dziś włączyłem Wiadomości TVP, gdzie usłyszałem, że od poniedziałku bloki reklamowe w telewizjach nie mogą przekraczać swoją głośnością reszty programu. Oczywiście usłyszałem też, że wydawcy już dostosowali się do obowiązujących przepisów.

Jakież było moje zdziwienie, kiedy włączając na stronie itvp.pl „Mundialowy wieczór” (z 14 czerwca), zaatakowała mnie potwornie głośna reklama pewnej karty kredytowej. No cóż, bloków reklamowych w telewizji on-line najwyraźniej rozporządzenie KRRiT nie przewidziało…