War. War never changes. The end of the world occurred pretty much as we had predicted. Too many humans, not enough space or resources to go around. The details are trivial and pointless, the reasons, as always, purely human ones…
Intro do gry – Fallout II
Nie sądzę, żeby wiedział, którą książkę ukradłem. Ale jak wybrać coś zastępczego? Czy oddać Jeffersona, czy Thoreau? Która jest mniej cenna?
R.Bradbury – "451 stopni Fahrenheita"
Z wyjątkiem tego, o czym mówiły te dwie księgi, przeszłość dalsza niż trzy historyczne stulecia ginęła w zapomnieniu. Z tej pustki wyłaniały się wątki legend, bardzo postrzępione w swej wędrówce przez kolejno po sobie następujące umysły.
J.Wyndham – "Poczwarki"
Brat Sarl ukończył piątą stronicę swego matematycznego odtworzenia tekstu, zemdlał nad pulpitem i zmarł w kilka godzin później. Nieważne. Jego notatki pozostały nienaruszone. Za stulecie lub dwa ktoś się na nie natknie, uzna za interesujące i być może ukończy jego pracę.
W.Miller Jr. – "Kantyczka dla Leibowitza"
Będziemy mieli w Polsce tarczę antyrakietową. Nie dziś, to jutro. Kiedyś na pewno. Jeśli nie zbudują jej nam nasi sojusznicy, to w końcu zrobimy ją sobie sami. Albo kupimy od Amerykanów starą tarczę, kiedy Ci już będą mieli nową. Tylko co z tego? Żeby tarcza była skuteczna, musiałaby być jak bańka, tylko odrobinę bardziej wytrzymała. Bo nigdy nie wiadomo, czy sąsiad nie wpuści nam do ogródka jakiegoś kreta?
Na szczęście ludzkość zmądrzała w ciągu tych kilkudziesięciu lat i globalnej wojny nie ma co oczekiwać. Chyba że z kosmitami… Nie, nie mówię, że oni chcieliby nas zniszczyć, co to, to nie. Ale niech jakiemu się zdarzy wcisnąć nie ten przycisk, co trzeba? I zamiast wiadomości "Witajcie Ziemianie" dostaniemy jakąś bombą w planetę… Oni powiedzą "Ups!" i zawstydzeni uciekną, a my zostaniemy z naszą zdewastowaną planetą. Przeżyją tylko nieliczni szczęściarze.
I, a nóż widelec sprawdzi się któraś z wizji autorów science-fiction i po-ludzie zaczną się uczyć i czcić to, co po nas zostanie… Wyobrażacie to sobie? Jeśli zostaną po nas jakieś nagrania telewizyjne, to istnieje spore prawdopodobieństwo, że wśród nich będzie 1051 odcinek "Klanu", albo 650 odcinek "M jak Miłość", czyli nic złego – "normalne" życie. Ale niech zostaną filmy takie jak "Solaris", "Stara Baśń", czy "Wiedźmin"… Albo książki – "Łowcy dusz", "Kroniki Jakuba Wędrowycza", "Achaja"… Jaki obraz historii i ludzkości wyciągną? A internet? Oooo raaaanyyy!
Spalmy lepiej to wszystko, bo jeśli okażą się tak głupi, jak w wizjach autorów, a nie znajdą się wśród nich bohaterowie, to lepiej, żeby o nas zapomnieli, niźli mieliby brać przykład…
