Oj, dziwny to czas dla mnie. Zupełnie odrzuciło mnie od pisania o czymkolwiek i chyba wszedłem już w wiek średni, kiedy to jest się za starym, żeby pisać o głupotach i marzyć o byciu dobrym publicystą. Wiek średni, czyli ten przed starym – wiek, w którym woli się korzystać z życia, a wszelkie mądrości objawiać później.
Pewnie zacznę znów pisać dopiero wtedy, kiedy już nie będę miał nic innego do roboty, heh.
W sumie to jednak czasem korci, żeby wziąć do ręki klawisze i porozrzucać je po edytorze tekstu. Na razie się mocno opieram, ale nie wiem jak długo. Co prawda nikt tu regularnie nie zagląda, bo i nie ma po co, ale od czasu do czasu trafiają się jakieś zabłąkane duszyczki, dla których trzeba by chociaż raz na jakiś czas coś skrobnąć, żeby nie myśleli, że umarłem.
Żyję, i mam się nawet dobrze. Napisałbym, że nawet bardzo dobrze, gdyby nie to, że złego lepiej nie wywoływać z lasu, więc nie napiszę.
A co dobrego jeszcze? Pewnie to, że pojawił się w końcu (po sześciu latach od powstania idei, niestety opóźnienie przede wszystkim z mojej winy) zbiór opowiadań, z których część miałem okazję tłumaczyć. Mam nadzieję, że nie zostanę obity za to, i że zbiór spotka się z przychylnym przyjęciem przez polskich czytelników. Moim zdaniem warto go przeczytać, żeby mieć jakiś pogląd i przekrój tego, co lubią inne narody. A poziom opowiadań ocenią już czytelnicy.
Miłej lektury.