Któż z nas nie marzył o tym, by móc podróżować w czasie? Udać się w przyszłość, a następnie wrócić?
Iluż z nas jeszcze wierzy w możliwość takich podróży?
Ja wierzę.
Wy nie?
Ja tak, a Eurekę odkryłem wczoraj wieczorem, w czasie przechadzki po Wrocławiu.
Najśmieszniejsze, że fakt istnienia podróżników w czasie wcale nie jest przed nami ukrywany. Powiedziałbym nawet, że jest wręcz przeciwnie – dowody możemy znaleźć "na ulicy", ale oczywiście nikt z nas nigdy się nie zastanowił nad tym… Najciemniej pod latarnią.
Pomyślcie trochę, rozejrzyjcie się…
Spójrzcie na powstające osiedle albo większy budynek w dużym mieście…
Dalej nic?
Nic a nic?
Nie domyślacie się?
Bo źle patrzycie. Zerknijcie nie na samą budowę czy robotników, ale na billboardy przed nimi…
Czy zastanawialiście się kiedykolwiek, jak można sfotografować obiekt, który jeszcze nie powstał?
Czy to, że na owych billboardach widnieją zdjęcia budynków, które jeszcze nie powstały, można wyjaśnić inaczej niż tym, że ktoś przeniósł się w przyszłość, sfotografował je i wrócił?