Autor: A.Mason | wtorek, 29 Lipiec 2008 - 0:21
Kategoria: Publicystyka

Ludzie to są dziwni w swoim puryzmie językowym.

Co i rusz spotykam się z uwagą, że zwrot „wzajemna współpraca” jest niepoprawnym, i że wstyd! i hańba! I że szczególnie lubujący się w tym haśle nasi kochani politycy powinni się wstydzić…

A mnie śmieszy to święte oburzenie, co i rusz pojawiające się na różnych forach internetowych, gdy schodzi na temat poprawności językowej. Dlaczego mnie śmieszy? Bo jak raz politycy mówią całą prawdę i tylko prawdę, to są nękani przez różnych rosłych i domorosłych polonistów.

A wystarczy spojrzeć do słownika PWN, żeby dowiedzieć się, że współpraca to:

3. «działalność prowadzona na czyjeś zlecenie, wiążąca się ze zdradą lub z działaniem na czyjąś niekorzyść»

Czymże więc może być „wzajemna współpraca”?

No czym?

To już pozostawię bez komentarza…