Autor: A.Mason | środa, 29 Luty 2012 - 0:07
Kategoria: Publicystyka

Przy okazji premiery nowej wypowiedzi ministrzyni Muchy i różnych komentarzy do tejże (osoby i wypowiedzi), zacząłem się zastanawiać, jak to jest z tym bojowaniem o równouprawnienie? Czy domaganie się żeńskich odpowiedników zawodów, nie prowadzi przypadkiem do przesunięcia nierównowagi w stronę kobiet? Wychodzi mi, że dla feministek ważne nie jest równouprawnienie rzeczywiste, bo domagają się wręcz naznaczania kobiet, które przecież potrafią bardzo dobrze sobie radzić (przynajmniej tak twierdzą feministki).

 

 

 

Komentarze są własnością ich autorów.
Nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść.
W przypadku zauważenia jakiegoś uchybienia,
prosimy o kontakt z administratorami strony.
Możesz śledzić odpowiedzi do tego wpisu poprzez kanał RSS 2.0.
Możesz przeskoczyć na koniec strony i napisać odpowiedź.

Odpowiedz

seventeen − ten =