Swego czasu na blogu wspomniałem o przepisie, wg którego bloki reklamowe nie mogłyby przekraczać swoją głośnością reszty programu…
No dobrze, pomyślałem sobie dzisiaj, a co z filmami niemymi? Czy wtedy reklamy nie powinny iść w eter bez dźwięku?
Swego czasu na blogu wspomniałem o przepisie, wg którego bloki reklamowe nie mogłyby przekraczać swoją głośnością reszty programu…
No dobrze, pomyślałem sobie dzisiaj, a co z filmami niemymi? Czy wtedy reklamy nie powinny iść w eter bez dźwięku?
Jest coś, co mnie nieustannie zadziwia w naszej rzeczywistości – wszechobecna hipokryzja i poziom jej akceptacji. Mam wrażenie, że jako społeczeństwo jesteśmy czasem tak łatwo robieni w bambuko, że już łatwiej się nie da. Łykamy to wszystko, i choć czasem widać jakiś drobny przejaw odporu, to w ogólnym rozrachunku trudno nazwać nas inaczej niż zwyczajnymi frajerami. W jajo robią nas politycy, księża (szczególnie taki jeden), telewizja, prasa i chyba nawet radio (chyba, bo słucham go zbyt rzadko). Patrząc na to, co dzieje się na forach internetowych wychodzi, że oszukujemy nawet sami siebie.
Zastanawia mnie, jak to możliwe, że goście, którzy zaraz po tym, jak zdobędą jakieś zaufanie, zaczynają wykręcać takie numery, że się w głowie nie mieści. Uskuteczniają tak totalną destrukcję, że nawet kompletny jełop orientuje się, że coś jest nie tak. I później tacy ludzie, dopóki mogą, kłamią patrząc nam prosto w oczy i w myśl zasady, że jeśli złapią cię za rękę, to mów, że to nie twoja ręka. A jeśli już się wszystko zesra, to wycofują się i ukrywają, by wrócić za jakiś czas, kiedy wyda im się, że nikt ich przewinień już nie pamięta.
Co z nami jest nie tak, że dajemy się takim ludziom tak łatwo zwodzić; że niepodważalne fakty na obłudę tych osobników, tracą jakiekolwiek znaczenie?
Dziś przeczytałem artykuł o tym, że Fakt ukradł zdjęcia "Gazety Wrocławskiej". Współokradziony (redaktor naczelny gazety Arkadiusz Franas) skomentował to tak:
Bez względu na ustalenia jurystów czuję, że ktoś mnie okradł. Ktoś wziął moją i moich dziennikarzy własność bez naszej zgody. Jeśli nawet inni godzą się na zdziczenie obyczajów, to nie znaczy, że "Fakt" może więcej. Nikt nie może.
Nie byłoby w powyższych słowach nic zdrożnego, gdyby nie to, że ukradzione zdjęcia, to były fotografie zrobione przez typowego paparazziego, który wytropił ludzi chcących ukryć się przed "światem". "Złodziej prywatności" ma pretensje o kradzież.
I wiecie co?
Nie to mnie w tym wszystkim tak wkurza.
Nie wkurza mnie nawet to, że ów złodziej krzyczy o "zdziczeniu obyczajów".
Najbardziej w tym wszystkim wkurza mnie to, że z racji wiadomych zainteresowań, przeczytałem artykuł o kradzieży zdjęcia, a następnie wygooglałem i przeglądnąłem artykuły źródłowy i "kradziejski". Zrobiłem więc "wejścia" trzem szmatławcom, dając znak, że te właśnie artykuły wzbudziły moje zainteresowanie.
Oglądalność skacze, dalej więc będziemy dostawać takie gówna.
I czyja to wina?
Wychodzi na to, że moja, i moich trzech kliknięć.
Przepraszam.
Przy okazji premiery nowej wypowiedzi ministrzyni Muchy i różnych komentarzy do tejże (osoby i wypowiedzi), zacząłem się zastanawiać, jak to jest z tym bojowaniem o równouprawnienie? Czy domaganie się żeńskich odpowiedników zawodów, nie prowadzi przypadkiem do przesunięcia nierównowagi w stronę kobiet? Wychodzi mi, że dla feministek ważne nie jest równouprawnienie rzeczywiste, bo domagają się wręcz naznaczania kobiet, które przecież potrafią bardzo dobrze sobie radzić (przynajmniej tak twierdzą feministki).
Od kilku dni zerkam sobie na stronach www na relacje debat politycznych oraz mecze Mistrzostw Piłki Nożnej w RPA. Dziś włączyłem Wiadomości TVP, gdzie usłyszałem, że od poniedziałku bloki reklamowe w telewizjach nie mogą przekraczać swoją głośnością reszty programu. Oczywiście usłyszałem też, że wydawcy już dostosowali się do obowiązujących przepisów.
Jakież było moje zdziwienie, kiedy włączając na stronie itvp.pl „Mundialowy wieczór” (z 14 czerwca), zaatakowała mnie potwornie głośna reklama pewnej karty kredytowej. No cóż, bloków reklamowych w telewizji on-line najwyraźniej rozporządzenie KRRiT nie przewidziało…
Bywają sytuacje głupie, a bywają jeszcze głupsze.
No i bywają sytuacje najgłupsze.
Te ostatnie przydarzają mi się zdecydowanie za często, ale sprawa wbrew humorystycznemu przedstawieniu jej przeze mnie jest poważna.
Otóż kupiłem sobie radio, coby móc wysłuchać „Trójki”. Wiecie, podobno groziła jej likwidacja, zbierano podpisy pod petycje itd. Podpisałbym, ale radia nie słuchałem od kilku lat. No to sobie kupiłem, żeby dowiedzieć się – podpisać się, czy nie.
No i tak przez ostatnie dni podsłuchiwałem sobie na przemian Radio Numer Trzy i Radio Ojca Rydzyka. Ale dziś, jako że odbiór nie był zbyt dobry, za pięć minut północ zacząłem kręcić pokrętłem (kręcenie gałką niektórym źle się kojarzy) i wykręciłem tym razem program, na którym jakaś kobieta czytała książkę. Dykcję miała odpowiednią, fabuła wydała się ciekawa, to się zasłuchałem. Oczywiście nie muszę wspominać, że tuż przed północą jest już noc, a w nocy ludzie powinni spać. Ja nie spałem, ale się już przyszykowałem.
No i wybiła północ, o której okazało się, że słucham Polskiego Radia Numer Jeden.
Północ wybiła, ale to nie duchy spowodowały, że ogarnęło mnie przerażenie. W radyjku usłyszałem bowiem… hymn państwowy! Oczywiście nie od razu się przeraziłem, bo w pierwszej chwili zacząłem sobie próbować przypomnieć jaka dziś data i jakie święto lub jakie wspomnienie ważnego wydarzenia spowodowało, że w radiu puścili hymn. Przeraziłem się dopiero w momencie, kiedy zdałem sobie sprawę z pewnej rzeczy…
Ci z Was, którzy nie zdążyli się jeszcze zorientować w mojej sytuacji, niech wspomną sobie:
Art. 14. Ustawy o godle, barwach i hymnie Rzeczypospolitej Polskiej oraz o pieczęciach państwowych:
1. Podczas wykonywania lub odtwarzania hymnu państwowego obowiązuje zachowanie powagi i spokoju. Osoby obecne podczas publicznego wykonywania lub odtwarzania hymnu stoją w postawie wyrażającej szacunek, a ponadto mężczyźni w ubraniach cywilnych – zdejmują nakrycia głowy [...]
Teraz chyba już rozumiecie moje przerażenie. Przez całe życie uczono mnie, że w momencie grania hymnu powinienem zachowywać się jak ustawa nakazuje, tyle że…
No właśnie! Trochę trudno, kiedy publicznie odtwarzają hymn (w końcu to radio publiczne jest), stać tak w samych majtkach i wyrażać swoją postawą szacunek…
Pewnych najgłupszych sytuacji nawet ustawa nie przewiduje.
W zasadzie, to dobrze, jeśli nic się nie dzieje. Bo jeśli dzieje się źle, to jest niedobrze, a jeśli się dzieje dobrze, to ludzie chcą mieć lepiej, a to też niedobrze. W takim razie najlepiej, kiedy nic się nie dzieje. I na tym kończę.
Więc kiedy ktoś mnie pyta "Cóż tam, panie, w fantastyce?", zwykle odpowiadam "Spieprzaj".
Tylko nie dodaję "dziadu!"…
…bo nie chcę wyjść na buraka*.
_____________
* swoją drogą zamiast "buraka" miało być inne słowo, ale gdybym napisał co myślę prokuratura pewnie by się mogła przyczepić o obrazę prezydenta.
Kryzys kryzysa kryzysem pogania, wiec i ja nie będę poganiał, tylko przekaże Wam dobrą nowinę. Jak już Was ten kryzys mocno przyciśnie, to idźcie do kiosku. Nie! wiem, że w gazetach też cały czas trąbią o katastrofie gospodarczej i człowieka to przygnębia. Proponuję kupić jakieś dwa dzienniki z dołączonymi do nich w bonusie płytami z filmami. Gazety najlepiej od razu wyrzucić, filmy obejrzeć (jeśli się ich jeszcze nie widziało), a potem powspominać czasy, kiedy człowieka nie było stać na dwie gazety, a płyty dodawano tylko w cenie „bonusowej”.
Ci, którzy filmy zdążyli obejrzeć wcześniej, mają jeszcze lepiej. Niech wspomną czasy, kiedy na filmy w TV czekało się latami, nie było ich stać na kino, cyfrę, ani na szybkie łącze internetowe, a płyty CD (nawet czyste) kosztowały 20 złotych.
Nie jest źle.
Nie?
Ponieważ mój blog, w przeciwieństwie do fotobloga, nie wykazuje większej aktywności, postanowiłem nieco go wskrzesić. Najlepszym rozwiązaniem wydawało mi się połączeniu obu blo- i foto-, jednak po chwili zastanowienia doszedłem do wniosku, że na fotoblogu przybywa mi za dużo zdjęć. Oznacza to, że blog zostałby zawalony fotografiami, a zupełnie uciekłaby treść. Dlatego zdecydowałem, że utworzę na blogu osobną kategorię, która nie będzie widoczna na stronie głównej (czyli będzie funkcjonować jako swego rodzaju pod-blog) i będę w niej informował o najciekawszych moich zdjęciach.
Mam nadzieję, że wybaczycie mi to literacko-publicystyczne lenistwo.
Ów nowy dział, to Fotografie
No i czas na odgrzewany kotlet, czyli wiersz napisany przeze mnie jakieś 7 lat temu. Myślałem, że stracił aktualność, a tu nie, od czasu do czasu problem lustracji powraca i wypływa na świat…
Horror o tym, jak kible zjadają świat
czyli fraszka na lustrację
Kibel tu, kibel tam.
W domu także kibel mam.
Boję się, że dnia pewnego,
Wyjdzie z niego coś strasznego.
Wyjdzie z mojej ubikacji,
Straszny pan z "Kanalizacji",
Po czym rzecze: "Do wakacji,
Pan obiektem jest lustracji…"
Oj, dziwny to czas dla mnie. Zupełnie odrzuciło mnie od pisania o czymkolwiek i chyba wszedłem już w wiek średni, kiedy to jest się za starym, żeby pisać o głupotach i marzyć o byciu dobrym publicystą. Wiek średni, czyli ten przed starym – wiek, w którym woli się korzystać z życia, a wszelkie mądrości objawiać później.
Pewnie zacznę znów pisać dopiero wtedy, kiedy już nie będę miał nic innego do roboty, heh.
W sumie to jednak czasem korci, żeby wziąć do ręki klawisze i porozrzucać je po edytorze tekstu. Na razie się mocno opieram, ale nie wiem jak długo. Co prawda nikt tu regularnie nie zagląda, bo i nie ma po co, ale od czasu do czasu trafiają się jakieś zabłąkane duszyczki, dla których trzeba by chociaż raz na jakiś czas coś skrobnąć, żeby nie myśleli, że umarłem.
Żyję, i mam się nawet dobrze. Napisałbym, że nawet bardzo dobrze, gdyby nie to, że złego lepiej nie wywoływać z lasu, więc nie napiszę.
A co dobrego jeszcze? Pewnie to, że pojawił się w końcu (po sześciu latach od powstania idei, niestety opóźnienie przede wszystkim z mojej winy) zbiór opowiadań, z których część miałem okazję tłumaczyć. Mam nadzieję, że nie zostanę obity za to, i że zbiór spotka się z przychylnym przyjęciem przez polskich czytelników. Moim zdaniem warto go przeczytać, żeby mieć jakiś pogląd i przekrój tego, co lubią inne narody. A poziom opowiadań ocenią już czytelnicy.
Miłej lektury.
Arletta: Zauważyłeś coś, na co ludzie totalnie zamykają oczy i udają, że sprawy nie ma....
„Nowa Fantastyka” i plagiat? (7)
Edyta: Oj, dzieje się tu u Ciebie Mason, dzieje :) Powinieneś chyba zajrzeć w...
A.Mason: Z mojej strony to wszystko, bo nic wiecej mi do szczescia nie potrzeba ;)
Dowód, że podróże w czasie są możliwe? (2)
robertcb: Można. Udowodnione naukowo. http://pl.wikipedia. org/wiki/Podr%C3%...
Filharmonia wrocławska wystawia mój utwór (1)
misha: Widzę, że robisz karierę ;)
O fotografowaniu za frajer (8)
A.Mason: Andrzeju – a ja nie rozumiem Twojego podejscia. Jesli sprzedajesz...
Andrzej: Taaaa… Dawaj dalej darmo, doloz jeszcze auto gratis:) Kazdy z checia...